
Hygge kojarzymy przede wszystkim z zimowym komfortem grubego koca, blaskiem kominka lub świec. Tymczasem ta skandynawska filozofia ma równie ciekawą letnią odsłonę. Czym jest sommerhygge i hyggekrog? Dlaczego cały zachodnioeuropejski świat chce odpoczywać jak Skandynawowie, również latem? I jak dziś projektuje się design, który „tuli” nas też w wakacyjnych miesiącach – na balkonie, tarasie i w ogrodzie?

Prawdziwe hygge – nie trend, a potrzeba bezpieczeństwa
By zrozumieć istotę autentycznego duńskiego hygge, warto wrócić do źródeł. Zimowe hygge było kulturową odpowiedzią na niesprzyjającą zimową aurę. Pod koniec XVIII wieku, ten termin upowszechnił się w języku duńskim znacząc tyle, co „ochrona przed światem zewnętrznym”. Ale drugim, oprócz surowego klimatu, katalizatorem popularności zjawiska był ten historyczny – gdy w XIX wieku Dania utraciła znaczą część swego terytorium oraz status mocarstwa, Duńczycy sformułowali słynne hasło: „Co utraciliśmy na zewnątrz, musimy zyskać wewnątrz”. Naród zwrócił się ku psychologicznemu schronieniu – budowaniu małych, bezpiecznych wspólnot, docenianiu skromnego życia i pielęgnowaniu intymności w domowym zaciszu. A około 2016 roku nastąpił kulturowy boom na design, który trwa już okrągłą dekadę:
– Światowa popularność hygge narodziła w momencie, gdy większość społeczeństw wkroczyła w erę przebodźcowania cyfrowego, zaczęliśmy masowo poszukiwać ucieczki od pędu życia, stresu i technologii. Rynek szybko to podchwycił i hygge stało się produktem marketingowym – styl skandynawski zaczął kojarzyć się z kupowaniem świeczek, wełnianych skarpet i szarych koców. Ale dla nas, Duńczyków hygge nigdy nie było trendem zakupowym, lecz zakorzenionym w kulturze wewnętrznym spokojem, sposobem na bycie razem, na budowanie relacji społecznych. Dla mnie prawdziwe hygge to psychologia przestrzeni, która stawia człowieka, jego emocje i zmysły w centrum uwagi projektanta – podkreśla Sylwia Filimon, dyrektor ds. komunikacji, JYSK.

Filozofia, która żyje przez cały rok
Wbrew utrwalonym skojarzeniom, okazuje się, że hygge ma też swoją letnią odsłonę. Sommerhygge to przede wszystkim chłodzenie emocji, wpuszczanie do naszych przestrzeni mieszkalnych oddechu i celebracja dłuższych, słonecznych dni w zwolnionym tempie:
– Z perspektywy designu wnętrz, letnia metamorfoza polega na wymianie ciężkich tekstur na lżejsze. Grube pledy ustępują miejsca przewiewnym, lnianym kocom, a ciężkie zasłony zmieniają się w transparentne muśliny, które tańczą na letnim wietrze. Pojawiają się też świeże, polne kwiaty oraz zapachy o nutach cytrusów, trawy cytrynowej i lawendy. Projektowanie mebli i wyposażenia w duchu hygge – zarówno zimą, jak i latem – ma sprawić, że dom i ogród będą służyć naszym zmysłom, a nie trendom z Instagrama. Inwestując w naturalne materiały, miękkie światło i strefy relaksu, budujemy przestrzeń, która pomaga obniżyć stres, do której chętnie wracamy i znajdujemy odpoczynek –w pojedynkę i z bliskimi – mówi Sylwia Filimon.

W swoim letnim hyggekrog
Filozofia sommerhygge zachęca, żeby balkon czy taras traktować jako przedłużenie salonu: to pełnoprawny, tylko zielony pokój dzienny. Jak to zrobić w praktyce?
– Można zacząć od zbudowania swojego hyggekrog: tak w Danii nazywa się przytulny kącik: miejsce w cieniu drzewa, w rogu tarasu, z wygodnym wiszącym fotelem czy hamakiem. Mała oaza, do której uciekniemy wypić kawę lub zrobić przerwę na relaksującą drzemkę. Letnie hygge zaciera granice, dlatego wynieśmy naczynia i dekoracje np., karafki, poduszki salonowe na zewnątrz, zróbmy swobodny piknik we własnym ogrodzie. Na większe spotkania ze znajomymi wybierzmy zestawy wypoczynkowe odporne na warunki atmosferyczne: np. drewno akcji, teak lub technorattan, do tego tekstylia odporne na wilgoć. No i światło – to ono tworzy atmosferę po zmierzchu. W ujęciu sommerhygge jest ono miękkie, ciepłe. Dlatego zrezygnujmy z jednego centralnego źródła światła, a postawmy np. na sznury lampek solarnych albo bezpieczne świeczki lub lampiony LED. Do tego zieleń: jak najbardziej naturalna, nie przycięta „pod linijkę”: trawy, roślinność łąkowa, swobodnie rosnące krzewy i drzewa – radzi Sylwia Filimon.

Dla osób, które mają własny ogród, swoistym ukoronowaniem atmosfery sommerhygge może być żywy ogień:
– Jeśli mamy ten komfort i przestrzeń, to sercem ogrodu możemy uczynić bezpieczne miejsce na ognisko, np. wykorzystując nowoczesną misę paleniskową lub minimalistyczny
biokominek na tarasie. Widok płomieni rozświetlających zmierzch to coś, co buduje niepowtarzalną magię – dodaje Sylwia Filimon.
Pamiętaj, że w sommerhygge chodzi o to, by być i cieszyć się letnimi ulotnymi chwilami. A Twój dom nie musi być idealny, by opowiadać najpiękniejsze historie!
